Świąteczne miniaturki

Witajcie!

Chciałabym życzyć Wam pięknych Świąt Bożego Narodzenia! 🙂
Żeby Wasze domki były teraz radosne, przyjemne, cieplutkie, pachnące i otwarte.

Zobaczcie ile mini domków udało mi się ostatnio stworzyć i udekorować. Za prawdziwym śniegiem możemy tylko tęsknić i wzdychać, więc postanowiłam stworzyć sobie i bliskim prywatne zimowe widoczki. Maleńkie słoiczki po jogurtach z Biedronki się przydały! Wiedziałam, że warto je gromadzić. 🙂

Trzymajcie się ciepło!

Pozdrawiam świątecznie,,

Ania

Pierwsze starcie z Big Shotem!

A więc jest – wymarzona maszynka Sizzix Big Shot!

IMG_5677

(na zdjęciu: maszynka w całej okazałości oraz wykrojniki Sizzix Bigz i folderek do embossingu, darowałam sobie zdjęcie płyty z instrukcją i papieru ;))

Długo szykowałam się do tego zakupu zarówno finansowo, mentalnie jak i przede wszystkim informacyjnie. Zdecydowałam się na nią, ponieważ w powszechnej opinii jest najbardziej uniwersalna – obsługuje wszystkie dostępne na rynku wykrojniki i foldery do embossingu. Jak widać ręczna, na korbkę, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyrobić sobie trochę mięśni. 😉
Oczywiście uniwersalność kosztuje, o czym przekonałam się właśnie przy tym zakupie. Otóż, zestaw startowy nie posiada płytki Solo Thin Die Adapter (która umożliwia używanie cienkich wykrojników np. z Joy lub Marianne D, które kupiłam). Przeoczyłam tą informację przy kompletowaniu zamówienia. Niestety to moje niedopatrzenie naraziło mnie na dodatkowy koszt związany z przesyłką (nie zróbcie tego błędu!).  Teraz podstawowy komplet do wycinania już mam, w planach pozostaje embossing, do którego również należy dokupić to i owo (dodatkowe płytki – silikonowa i plastikowa).

IMG_5694

(na zdjęciu: cienkie wykrojniki oraz Solo Thin Die Adapter)

Przyznam, że pierwsze użycie maszynki było trochę stresujące, układając zalecaną „kanapkę” i przeciągając ją przez walec okazało się, że płytki strasznie trzeszczą i motyw wicina się nie tylko na papierze, ale również na jednej z płytek Cutting Pad. Obawiałam się, że robię coś nie tak, ale okazało się, że to całkiem normalne. Płytki niestety się rysują i zużywają, ale są wymienne. Dlatego warto zawsze używać płytek w tej samej kolejności, by nie niszczyć sobie obu podczas wycinania.
Wpadłam przy tej okazji na pomysł wypróbowania plexi, ale czuję, że to wcale nie musi okazać się tańsza alternatywa dla oryginalnych płytek. Plexi również jest dość droga i trudno ją pociąć. Jeśli jednak uda mi się to przetestować z pozytywnym skutkiem – napiszę. 🙂

Ciekawym doświadczeniem było też rozszyfrowanie wspomnianej „kanapki”. Układa się ją tak:
Przy wykrojnikach Bigz:

  • cutting pad (płytka przezroczysta)
  • wykrojnik gąbeczką do góry
  • papier
  • cutting pad

Przy wykrojnikach cienkich:

  • solo platform (najgrubsza i długa platforma)
  • solo shim (wyglądająca jak osłonka)
  • płytka cutting pad (przezroczysta)
  • wykrojnik ostrzem do góry
  • papier
  • płytka cutting pad

Zauważyłam, że przy wycinaniu napisów, kolejność opisanej „kanapki” warto zmienić, ponieważ dużo łatwiej układa się wykrojnik na papierze w odpowiednim miejscu niż odwrotnie. Wykrojniki, płytki i papier mają to do siebie, że lubią się przesuwać, a w ten sposób mamy nad tym większą kontrolę. A więc zamieniamy kolejność i układamy: … 4. papier, 5. wykrojnik ostrzem w dół, 6. płytka cutting pad.

IMG_5699

A oto pierwsza praca z wykorzystaniem wykrojników.

1

To na razie tyle jeśli chodzi o moje pierwsze kroki z Maszynką Big Shot. Mam nadzieję, że ten post uspokoi kiedyś tych, którzy tak samo jak ja zaczynają z niej korzystać i mają mnóstwo wątpliwości. A w przyszłości pierwsze starcie z embossingiem 😉

Pozdrawiam wakacyjnie!

Coś dla mola książkowego.

W miniony weekend natchnęło mnie na szycie koptyjskie. Pierwsza próba na małych rozmiarach – wisiorek „książeczka”. Nie tylko szyta, ale i starannie obłożona oraz postarzona pastą pentart. 😉 Efekt mnie całkiem, nieskromnie zadowala, choć to dopiero prototyp tego, co chcę stworzyć w przyszłości.

Mam nadzieję, że nie tylko mi weekend minął sympatycznie? 🙂

Hello, World!

A więc Malinowo powstało. Z lekkim rumieńcem nieśmiałości od dziś przedstawiać Wam będzie moje prace, projekty, pomysły i wszystko, co mi w duszy gra. To taki mój mały krok do przodu – dosyć z tworzeniem do szuflady.  Zapewniam, że ilości i jakości będzie w Malinowo przybywało! 🙂

Pozdrawiam!